Wieczorem przechodząc obok TV zobaczyłem w TV PULS kolejny odcinek programu Najgorszy Polski Kierowca, mający na celu wyłonienie najgorszego kierowcy w Polsce (jakby nie można było się domyślić po tytule ;) ). Uczestnikami programu są osoby wybrane przez swoich znajomych jako najgorsi w kategorii prowadzenia samochodu.
Każdy kierowca prowadzi samochód w asyście osoby, która zgłosiła uczestnika do programu. Nie jeżdżą oczywiście prywatnymi samochodami, bo koszt późniejszej naprawy mógłby przewyższyć wygraną. Producent programu dał samochody używane, zapewne z tego samego powodu. I tak możemy podziwiać jazdę polonezem, Oplem Kadettem, czy ostatnio nawet Trabantem.
Początkowym zadaniem zawodników jest przejechanie kilku kilometrów na Górę Kalwarię (chyba taka nazwa, było to kilka tygodni temu) gdzie miały odbywać się kolejne konkurencje, po drodze robiąc zdjęcie ( figury / rzeźby ) słonia. Już w tym karkołomnym, jak się później okazało, zadaniu kierowcy dostarczyli nam sporych emocji; kilka osób nie zauważyło słonia na czas, zdecydowało się więc wycofać samochodem kilkadziesiąt lub kilkaset metrów do tyłu, żeby zrobić zdjęcie. Nie przeszkadzał im fakt, że z tyłu nadjeżdżają samochody, wszak to zwykła, uczęszczana droga pod Warszawą.
Nic to, pomyślałem, każdy kierowca miewa gorsze dni. Kiedyś sam przejechałem przez pas zieleni, bo nie było żadnego zjazdu, ale to było w późnych godzinach nocnych(rannych) i w promieniu kilkuset metrów nie było żywej duszy.
Oglądam dalej. Następne konkurencje naszych mistrzów znane są z egzaminów na prawo jazdy: parkowanie przodem, tyłem, równoległe, jazda łukiem czy podjazd pod górkę. Niektóre przejazdy są ograniczone zwykłymi pachołkami, później jest już trudniej - pojawiają się prawdziwe samochody.
W żadnym z przypadków ograniczenia nie przeszkadzają kierowcom, uderzają w samochody z równą łatwością jak w pachołki.
Do parkowania równoległego każda osoba podjeżdża średnio kilka razy. Zahaczając oczywiście o przeszkody. Miejsca jest tyle że niejeden wjechałby tam minibusem. Jedna z pań nie daje rady w ogóle. kończy z samochodem zaparkowanym pod skosem.
Kilka osób cierpi na tzw 'Syndrom Ciężkiej Nogi', dodatkowo sprzęgło wciśnięte tylko do połowy, zapewne 'żeby nie zgasł'.
26-letni kierowca wjazd na rampę wykonuje pełnym gazem, gwałtownie hamując będąc już na górze. Kilka osób zjeżdżając z rampy zaczyna skręcać.
Pani po pięćdziesiątce, która prawo jazdy posiada od kilku lat, jeździ "zawsze środkowym pasem, żeby nie musieć wykonywać gwałtownych manewrów".
Nie wspominam o mniejszych (jeśli tak je można nazwać) przewinieniach wszystkich kierowców - wymuszanie pierwszeństwa, gwałtowne zjazdy na inny pas ruchu, nieużywanie kierunkowskazów...
Po obejrzeniu kilku części zastanawia mnie jedna rzecz.. Gdzie jest, do jasnej cholery, Policja ?! Gdzie są egzaminatorzy, którzy dali prawko tym ludziom?!
Niejeden kierowca, który oblał egzamin przez kaprys egzaminującego, wykonałby zadania poprawniej, a na pewno bezpieczniej! A tu, na wizji, jakiś policjant (może tylko w przebraniu policjanta? ) z pełnym spokojem mówi "Niestety tego testu pani nie zaliczymy".
To nic, że zadania w większości wykonywane są na prywatnym placu, przecież ci kierowcy na prawdziwej drodze jadą tak samo! Stwarzając niebezpieczeństwo takie samo jak piraci drogowi!
Wszystko udokumentowane na video. Czego więcej chcieć?!
A.. już wiem gdzie jest Policja. Przeszukuje komputery zwyrodnialców ściągających filmy z internetu.