Od listopada dziewczyna załatwia sprawy związane ze stażem. Staż chciała w bardzo interesującej dla niej placówce na Śląsku, a jako, że przynależy do Urzędu Pracy w Lipnie (kuj-pom), toteż od początku zadawała pytania jakie są szanse na uzyskanie stażu na drugim końcu Polski i zawsze informowano, że położenie geograficzne nie ma znaczenia, dyrektor rozpatrzy każde podanie osobno.

Panie z placówki, gdzie chciała odbyć staż, były na tyle uprzejme, że same starały się załatwić wszystkie sprawy z tym związane - kontaktowały się również z rzeczonym urzędem, gdzie nadal zapewniano, że nie ma przeszkód, aby odbyć staż poza swoim województwem.

Dziewczyna pobrała zatem wniosek ze strony urzędu, zaniosła do placówki, tam skompletowano wymagane dokumenty i wtedy telefonicznie dowiedziano się, że wnioski wprawdzie są do pobrania, ale problemem jest standardowy brak środków na staże i należy czekać do nowego roku, aż pojawią się nowe środki.

OK, czekamy cierpliwie. W międzyczasie jeszcze przypominanie się w urzędzie, że to ta od stażu na Śląsku i kiedy będą wnioski. Padła w końcu informacja, że środki razem z wnioskami miały być dostępne od marca, zatem uzgodniła z placówką, że osobiście dostarczy wnioski obu stronom kiedy tylko się pojawią do pobrania. Jak to wyglądało z dostępnością wniosków pisałem już poprzednio (swoją drogą do tej pory informacja na stronie się nie zmieniła), ściągnęliśmy je ostatecznie listem priorytetowym, aby szybko zebrać komplet dokumentów (aż dziw bierze, że nie było potrzeby odnawiać tych dokumentów!) i oddać osobiście do urzędu.

Tam dowiedziała się jakaż to już sterta wniosków wpłynęła (po tygodniu od ich rzekomego "pojawienia się") i że owszem wniosek zostanie rozpatrzony przez samego dyrektora. Z panem dyrektorem nie miała szansy się zobaczyć "bo nie ma go i nie wiadomo kiedy będzie", ale przyjmuje petentów w wybrane dni.
Zatem dziewczyna przygotowana jak do rozmowy kwalifikacyjnej pojechała tego dnia przekonać go jaka to dla niej szansa i ile ten staż pozwoli jej zdobyć ciekawego doświadczenia w poważanej placówce itd., itp.

Co na to pan dyrektor? Tak, poinformował, że wniosek został od razu odrzucony bo pochodzi spoza województwa.

Pięć miesięcy oczekiwania na łaskawą decyzję w dupie, sam nie wiem czy przez widzimisię decydenta czy przez niewiedzę/ignorancję tamtejszego personelu.

P.S. Ambitna, zafascynowana kulturą Śląska dziewczyna, z wykształceniem historycznym poszukuje pracy w okolicach Katowic lub Rybnika.

Komentarze do wpisu "PUP Lipno - brawa po raz drugi":

1. betun napisał(a):
23 kwietnia 2011, 08:11:14

Pan Rujek by załatwił

Dodaj komentarz: